Wakacje w smołdzińskim parku
Tegoroczne wakacje spędziłem z moim najlepszym kolegą Igorem nad naszym rodzimym morzem. Mimo, że pogoda nie przypominała tropikalnych klimatów to świetne towarzystwo, gry i zabawy, fale i piasek ratowały atmosferę niezbyt przychylnej nam aurze.

Coraz na horyzoncie pojawiały się okręty, statki i inne pojazdy wodne. Szczególnym zainteresowaniem darzyłem kutry rybackie, z których można kupić było smakowita rybkę. Najbardziej przypadł mi do gustu smażony halibut. Rybka ma spore ości, łatwe do zlokalizowania, mięsko jest bardzo białe i lekko tłustawe.

Najfajniejsze były dalekie wędrówki po długich piaszczystych, pełnych muszli i innych ciekawostek plażach. Tato i wujek byli bardzo źli, gdy zanadto oddalaliśmy się od tak zwanego obozowiska, no ale cóż, poszukiwanie skarbów było tak wciągające, że w minut pięć nasze obozowisko znikało jak statki na horyzoncie. Po takich wędrówkach, nasze kieszenie wypełniały się różnościami wyrzucanymi przez białe bałwany na mięciutki piasek.
