Pociągi
Pewnego dnia pojechałem z Babcią i Mamą na stację kolejową. Ale było super - różne pociągi przyjeżdżały i odjeżdżały. Jakaś pani bardzo niewyraźnie informowała przez megafon o co chodzi ale i tak nie można było jej zrozumieć.
| Nabrałem takiej ochoty na przejażdżkę pociągiem, że następnego dnia pojechaliśmy samochodem do najbliższej miejscowości, w której zatrzymuje się pociąg. Wsiadłem z Babcią do wagonu nowoczesnego tramwaju kolejowego, czy jak to się nazywa, i nawet nie zdążyłem pomachać Mamie na pożegnanie bo maszyna ruszyła tuff - tuff. Pan konduktor wypisał nam bilet rodzinny, bo to była taka mała stacja, na której nie było kasy. | ![]() |
Chodził tylko kot wielki i gruby, a na peronie rosły maki. Podróż minęła bardzo szybko. Wyglądałem przez okno i wszystko za nim sie szybko zmieniało.
Mama pojechała samochodem z powrotem żeby nas odebrać z dworca. Byliśmy pierwsi i musieliśmy na nią czekać. Przy okazji obejrzeliśmy inne pociągi, a jeden pan pozwolił mi wejść na schodki lokomotywy, która stała z boku.
A potem oglądałem żaby, które skakały w przejściu podziemnym pod peronami. Kum, kum, kum.
Bilet schowałem - jak chcecie to Wam kiedyś pokażę….
