Archiwum lipiec, 2007

Mój kowbojski kapelusz

czwartek, lipiec 12th, 2007

Wiosną Mama zabrała mnie na zakupy do wielkiego sklepu z ubraniami. To było straszne. Mieliśmy przecież tylko kupić czapkę… taką mniej grubą od zimowej bo już się w niej gotowałem w słoneczne dni. Przymierzyłem chyba dwadzieścia różnych fasonów, kolorów… Nie było mojego rozmiaru tego co się Mamie podobało i chociaż przy każdej mierzonej czapce mówiłem jej, że TA JEST DOBRA, trwało to całe wieki. W końcu Mama wybrała szmaciany kowbojski kapelusz, który był za duży i wróciliśmy do domu.

Następnego dnia w piaskownicy wszystkie mamy chciały wiedzieć skąd mam taką fajną czapkę. I chociaż niewiele widziałem, bo kapelusz wjeżdżał mi na oczy byłem bardzo zadowolony kiedy dziewczyny mi się ukradkiem przyglądały.

Borys - Kowboyski kapelusz

Teraz głowa mi trochę urosła [pewnie dlatego, że jem dużo szpinaku] i kapelusz mi się już nie zsuwa na oczy. Potrafię go sobie sam założyć tak jak mi się podoba - czasami tyłem do przodu, a czasami na bakier i nigdzie się bez niego nie ruszam. A co najważniejsze, nie widziałem jeszcze nikogo w takim samym kapelu szu.

Pociągi

czwartek, lipiec 12th, 2007

Pewnego dnia pojechałem z Babcią i Mamą na stację kolejową. Ale było super - różne pociągi przyjeżdżały i odjeżdżały. Jakaś pani bardzo niewyraźnie informowała przez megafon o co chodzi ale i tak nie można było jej zrozumieć.

Nabrałem takiej ochoty na przejażdżkę pociągiem, że następnego dnia pojechaliśmy samochodem do najbliższej miejscowości, w której zatrzymuje się pociąg. Wsiadłem z Babcią do wagonu nowoczesnego tramwaju kolejowego, czy jak to się nazywa, i nawet nie zdążyłem pomachać Mamie na pożegnanie bo maszyna ruszyła tuff - tuff. Pan konduktor wypisał nam bilet rodzinny, bo to była taka mała stacja, na której nie było kasy. Pociag

Chodził tylko kot wielki i gruby, a na peronie rosły maki. Podróż minęła bardzo szybko. Wyglądałem przez okno i wszystko za nim sie szybko zmieniało.

Mama pojechała samochodem z powrotem żeby nas odebrać z dworca. Byliśmy pierwsi i musieliśmy na nią czekać. Przy okazji obejrzeliśmy inne pociągi, a jeden pan pozwolił mi wejść na schodki lokomotywy, która stała z boku.

A potem oglądałem żaby, które skakały w przejściu podziemnym pod peronami. Kum, kum, kum.

Bilet schowałem - jak chcecie to Wam kiedyś pokażę….

Wakacje nad morzem

sobota, lipiec 7th, 2007

Na przełomie kwietnia i maja pojechałem z rodzicami nad morze, nasz piękny Bałtyk. I wszystko byłoby wspaniale gdyby nie to, że przez rękawiczki źle trzyma się łopatkę i kiepsko kopie dołki w piasku. Wiał taki wiatr, że czasami nie mogłem mieć otwartych oczu. A poza tym było super.

Po rozstawieniu parawanu można było nawet zdjąć kurtkę……

Zobaczcie sami

Darlowek 2007

Chodziliśmy na spacery po plaży, karmiliśmy takie wielkie kaczki, na które mama mówiła łabędzie, oglądaliśmy statki i kutry i to własnie tam dostałem swój super plecak, o którym będzie później.