Moje wpadki
- Strażacki rozporek i siekierka [czytaj: Strażacki toporek i siekierka]
- Mamo, podaj mi ten kwadrat. [czytaj: Mamo, podaj mi ten krawat]
Moja siostra dość wolno, ale jednak robi postępy językowe. Do tej pory wołała na mnie “Dzidzia”, ale teraz jest Bomdzia - do wypowiedzenia Borys zostało już nie wiele ![]()
Idzie wiosna a z nią również nowości słownikowe:

W tym roku nasza zima jest baaardzo biała. Przed domem mam już cały system tuneli, ścieżek i skrótów. Obok naszego jeziorka tato usypał wielką górę śniegu. Będziemy z niej robili iglo w najbliższą sobotę. Już nie mogę doczekać się chwili kiedy wejdę przez dziurę do wielkiej śniegowej góry. Może uda mi się zrobić okienko hmm… poproszę mamę, żeby zrobiła zdjęcie i następnym razem pokażę Wam efekt końcowy ![]()
No to puknęły mi cztery latka.
plac zabu - plac zabaw

Mam nową grę pod tytułem “Zwariowane Maszyny”. Wcielam się w asystenta profesorka rozwiązującego całkiem skomplikowane zadania. Gra umożliwia mi również robienie własny eksperymentów. Tacie muszę pomagać, bo nie daje radę rozwiązywać moje łamigłówki. Gra jest dość prosta, obsługa jest banalna. Pan profesor od czasu do czasu coś powie, ale nic sensownego, w każdym bądź razie, doradzić w trudnych eksperymentach to nie potrafi.
Moja oceny gry to: 7/10
Dzisiaj w przedszkolu odwiedziła nas koooza. Prawdziwa koza z rogami i śmiesznymi oczami. Ja prawdę mówiąc bałem się do niej zbliżyć, ale niektóre dzieci były odważne i nawet ją głaskały. Koza była czarna i miała białą plamę. Ale to nie była plama od farby. Ta koza taka się urodziła. Najbardziej to bałem się jej rogów. Obawiałem się, że mogłaby mnie dziubnąć. A czy wiecie, że kozy dają mleczko? Tak jak krowy? Ja nie byłem tego świadom.

W tym roku wiosna jakoś bardzo się ociąga. Mamy kwiecień a za oknem wciąż zimno. Gdy wyruszam do przedszkola muszę zakładać swoją zimową czapkę. tęskni mi się do zielonej trawki, sandałów, rowerka i rozrabiana na plabawie.